Mój kochany nie żyjący już chomik. Żył długo... Pewnie dlatego że od samego początku był nie co dziki przez co go tak nie męczyłam. W sylwestra 2005 zauważyłam że już prawię się nie rusza... chudnie... W sylwestrową (chyba niedziele) gdy wróciłam z kościoła zastałam go już... Taka właśnie była chrupcia-frytka (( czasem nazywana chrupcio nie zważając na płeć:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum